Dziecko idzie spać brudne = zła matka

Dziecko idzie spać brudne = zła matka

Ciekawa jestem, kto z was ma właśnie takie przekonanie.

Czuję, że muszę o tym napisać, bo właśnie dziś w gąszczu gotowych dobrych rad usłyszałam, że jedna z mam nigdy nie pozwoliła, by dziecko poszło brudne spać. Wiem, że jest więcej matek przekonanych, że brak kąpieli to wielkie zaniedbanie.

Pytam zatem: czy dziecko naprawdę zawsze musi iść spać czyste?

 

Musi. A dlaczego?

Bo trzeba się myć, bo trzeba być czystym, bo skoro mamy zasadę, że codziennie przed 20 bierzemy kąpiel, to trzeba dziecko jakoś przekonać. Bo jestem troskliwą matką, bo dbam o swoje dzieci, bo wpajam im dobre nawyki itd. Muszę je skutecznie przekonać. Jeśli tego nie zrobię, jestem do niczego, nie dbam o swoje maluchy. I tu oczywiście techniki skutecznego przekonywania przychodzą z pomocą tym, którzy mocno wierzą, że trzeba być konsekwentnym rodzicem.

Nie musi. Dlaczego nie?

Bo dziecko dowie się, jak to jest być brudnym, jak swędzi skóra, która spocona po całodziennych wygłupach nie została umyta, bo pobrudzi pościel, bo pozna naturalne konsekwencje. Bo dajemy sobie prawo wyboru, co w danej chwili bardziej nam służy i jest nam bardziej potrzebne.

 

Moim zdaniem jedno wyklucza drugie.

Skuteczne przekonywanie, doprowadzenie do tego, że dziecko będzie się zachowywało tak, jak tego oczekujesz w danej sytuacji, nie pozwoli mu poznać prawdziwych konsekwencji własnych zachowań.

Ponadto głęboko wpojona konsekwencja sprawia, że dochodzi do wielu zbędnych rodzinnych awantur – niejedno dziecko na siłę jest zanoszone do łazienki i wkładane do wanny. Konsekwencja i wierność zasadom powodują, że potrzeby drugiego człowieka i własne zostają często niezauważone bądź zlekceważone.

 

Dziecko może iść spać brudne. Dlaczego?

Daria napisała: „Oj tak. Po działce to u nas nagminne, że dzieci idą spać z brudnymi nogami i resztkami arbuza, kaszanki na włosach. Ale ja wyrzutów sumienia nie mam. Dzieci bawiły się cały dzień, a co za tym idzie, ja latałam cały dzień za nimi. Upały też dają się we znaki i człowiek chodzi jakiś zmęczony. Przecież zawsze można się umyć rano”.

Marta dodała, że można się umyć „rano, w samo południe, o każdej porze (Dla frajdy, żeby się schłodzić.) A ta kaszanka we włosach pachnie mi udanym dniem. Szalejemy do wieczora na działce, a potem tylko przenosimy śpiącą dziatwę do łóżek (czasem urządzamy poranną kąpiel). Zasady są dla ludzi, a nie ludzie dla zasad”.

U Ani taki czas nazywa się „dniem brudasa”.

Marta również napisała „Jak dziecko np. zaśnie w aucie wieczorem, to budzenie go na mycie, czy – nie daj, losie – kąpiel jest wręcz szaleństwem”.

 

Ja również mam w sobie zgodę na położenie czasem spać brudnego dziecka.

 

Za taką decyzją może stać wiele powodów.

Bo zrezygnowałaś z kar i nagród, bo dziecko tak bardzo chce spać, że tylko przymus albo zrobienie tego za niego przyniesie oczekiwany efekt w postaci czystego malucha. Powodem może być też jego decyzja, w momencie, gdy nie masz pomysłu, jak zrobić to inaczej. A może zdecydowałaś się pomyśleć o tym jutro, bo postanowiłaś pozwolić dziecku odczuć prawdziwe konsekwencje  – takie jak np. brudna pościel, którą trzeba wyprać, bo będzie je swędziała skóra, będzie się kręcić i wstanie zmęczone? Bo zapobiegniesz wojnie między wami i postawisz dziś na relację, a jutro poszukasz sama, a może wspólnie z dzieckiem, lepszego rozwiązania?

Czy to naprawdę znaczy, że jesteś złą matką? Ponieważ nie byłaś konsekwentna w przekonywaniu dziecka do kąpieli, bo nie wywarłaś oczekiwanego wpływu?

Konsekwencja to pułapka, w którą wpada wielu rodziców. Konsekwencja jest dobra, ale tylko w poszukiwaniu rozwiązań pełnych szacunku dla siebie i dla drugiego człowieka.

NIE! NIE JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ!

Masz prawo do zmiany decyzji, masz prawo dziś nie wiedzieć, co zrobić, masz prawo wybrać, jak dziś postąpisz, co zrobisz z tym jutro, masz prawo zrobić to po swojemu!

 

JESTEŚ WYSTARCZAJĄCO DOBRĄ MATKĄ!

Być może wybrałaś relację, kontakt, nie odpuściłaś z lenistwa, ale z szacunku dla potrzeb małego człowieka. Może dziś był zbyt zmęczony, by zawitać do łazienki i jedynie ty wiedziałaś, że niczego tak bardzo nie potrzebuje jak snu, jak wtulenia się ze swoim potem w ciebie lub w podusię.

Ale co w tym jest ważne, a może najważniejsze?

Świadomość wzięcia odpowiedzialności za to, co i dlaczego wybierasz, co zrobisz ze swoimi emocjami. Oczywiście dla osiągnięcia chwilowego „sukcesu” i posłuszeństwa możesz wybrać krzyk, karę, nagrodę, przymus, ale możesz też świadomie wybrać odpoczynek, porozumienie na drodze do celu, którego dziś nie udało się osiągnąć, ale jutro podejmiecie wspólnie wysiłek.

Dlaczego wierzę, że to nie psuje dzieci?

 

Jeśli patrzymy na potrzeby, a nie na kaprysy i naszą wygodę, kiedy mamy świadomość swoich i cudzych potrzeb, o wiele łatwiej się nawzajem szanować i wspierać.

Warunkiem jednak jest zdefiniowanie własnego sukcesu rodzicielskiego, własnej drogi, wartości, które chcesz dziecku przekazać.

Nie jest to takie proste, jak ci się wydaje. Niby relacja z dzieckiem jest taka ważna, ale wielu rodziców niszczy ją przez nadmierną troskę o dobre stopnie w szkole lub o porządek w pokoju.

Czy nie podążamy zbyt często drogą nieuświadomionych, a pielęgnowanych wartości, takich jak: zadaniowość, wygoda, konsekwencja, opinie innych, rozwój, władza rodzicielska?

Wyznacz swoje wartości, zdefiniuj je i sprawdzaj, czy w codziennym życiu za nimi podążasz, czy omijasz je szerokim łukiem. Czy upierasz się przy czymś z obawy, co inni powiedzą czy dlatego, że jest to dla ciebie ważne?

Dlaczego warto? Bo pozwoli ci to podążać własną drogą, zmniejszyć poczucie winy, pozbyć się wyrzutów sumienia i żyć w harmonii ze sobą.

Bo szybciej odnajdziesz radość w rodzicielstwie. Bo lepiej wykorzystasz czas, jaki masz na budowanie relacji z dziećmi.

 

Niech to nie będzie utracona córka, utracony syn, niech to będzie dobra relacja: ty i twoje dziecko. Odnajdujcie radość w byciu razem, radość we współpracy, radość w odpowiadaniu na swoje potrzeby i wewnętrzną motywację do dogadywania się.

Chętnie pomogę ci w odnalezieniu własnych wartości, tak byś je zobaczyła i nauczyła się je sprawdzać. Potrzeba do tego odwagi, ale wierzę, że ją w sobie masz. Dlatego zapraszam cię do kontaktu!

Zapytaj o wolne terminy

  






* Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych.

Zapis udany! Dziękujemy