Dogadać się z dzieckiem bez kar – czy to możliwe?

Dogadać się z dzieckiem bez kar – czy to możliwe?

Od niepamiętnych czasów toczą się zacięte spory i dyskusje na temat karania w wychowaniu. Jedni twierdzą, że możliwe jest wychowanie dziecka bez stosowania kar, inni – że się nie da. Jedni krzyczą, że tylko karanie pozwala na wyegzekwowanie pożądanych zachowań, drudzy – że to nie działa.

Nie dalej jak wczoraj podczas szkolenia jedna z mam powiedziała, że pracowała w szkole z dziećmi, z którymi „nie dało się bez kar”. Ale nawet karanie nie działało.

Jaki sens mają te dyskusje? Czy warto w ogóle kogokolwiek na siłę przekonywać do naszych opinii, używać argumentów, by pokazać, że jedno działa, a drugie nie działa, albo jedno jest dobre, a drugie nie?

Pamiętam, jak sama kończyłam moją pełną emocji dyskusję i przekonywałam, że postawianie dziecka samego, aby się wypłakało, nie jest dobrym rozwiązaniem, i słyszałam w odpowiedzi: „Ale u mnie się to sprawdziło”, „Ale u mnie zadziałało”.

W odpowiedzi na magiczne „zadziałało” wycofywałam się dość szybko z dyskusji – z otwartą niemal buzią i niemym komunikatem: „i…?”. Kompletnie nie wiedziałam, co dalej, jak przekonywać nieprzekonanych, aż przyszedł dzień, w którym zdałam sobie sprawę, czego brakuje w dyskusjach o rodzicielstwie, co powoduje, że prowadzą one donikąd.

Co więc jest nieodzownym elementem skutecznego rodzicielstwa?

To pytanie właśnie do Ciebie. Po czym poznasz, że odniosłaś/odniosłeś sukces jako Mama lub Tata, że Ci się udało?

Czasem wydaje się, że skuteczne rodzicielstwo zależy od opanowania pewnych sztuczek, nabycia umiejętności, nauczenia się strategii, wypełnienia określonej roli rodzica. Czy jednak na pewno?

Jak to jest, że niektórzy dorośli świetnie radzą sobie w biznesie, potrafią rozwiązywać konflikty, być asertywnymi, czyli mają wiele cenionych kompetencji interpersonalnych, a jako rodzice – w relacji z własnym dzieckiem – ponoszą porażkę?  Swoją porażkę poznają po tym, że dziecko się z nimi nie liczy, unika kontaktu, robi rzeczy, których w ogóle nie mogą pomieścić w swojej głowie, że nie ma w relacji rodzica z dzieckiem wzajemnego szacunku, przyjaźni, więzi, że dziecko nie zwraca się do rodzica o pomoc, gdy jej potrzebuje, że nie dzieli się swoim życiem… Rodzice wówczas odkrywają swoją NIEMOC.

I właśnie o tym – o utracie tego, co ważne, o władzy rodzicielskiej, rozumianej nie jako siła, ale jako więź, jako bliska relacja – pisze trafnie Gordon Neufeld i Gabor Mate w książce Więź. Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów.

Neufeld i Maté podkreślają fakt, że RODZICIELSTWO TO NIE STRATEGIE – że rodzicielstwo jest intuicyjne i naturalne, jeśli dziecko jest do nas przywiązane. Uzmysławiają nam, że ważne w rodzicielstwie jest to, by dzieci oczekiwały od nas zaspokajania swoich potrzeb. I co ważne, że nie gwarantuje tego zależność dziecka od nas. Osobiście jestem również, podobnie jak Neufeld i Maté przekonana, że pomimo iż dziecko nie będzie jeszcze istotą niezależną, samodzielną, możemy utracić samoistny autorytet rodzicielski i poczuć tę właśnie niemoc.

Cóż… Im wcześniej sobie uświadomimy, CO WAŻNEGO dla nas jest w rodzicielstwie, na czym najbardziej nam zależy, tym łatwiej nam będzie wybierać rozwiązania spośród wielu możliwych i słuchać dobrych dla nas rad.

Rodzic, któremu najbardziej zależy na posłuszeństwie jego dziecka, na byciu postrzeganym przez innych jako konsekwentny, twardy rodzic itd., będzie wybierał inne strategie niż ten, dla którego ważna będzie relacja z dzieckiem oparta na bliskości, zaufaniu, zgoda na bycie sobą, innym niż sobie wymyślił.

Ważne w rodzicielstwie bliskości  jest zaakceptowanie swojego dziecka takim, jakie ono jest, i poszukiwanie sposobów wspierania go w pokonywaniu trudności, a nie podejmowanie prób zmieniania dziecka. Pamiętam taką swoją myśl: „Czy nie mogłabyś lepiej pamiętać? Być trochę szybsza, mieć lepszy prządek?”. Dziś się śmieję z tego, że też miałam takie pomysły.

Zatem odpowiedz sobie na pytania:

  • Jakich doświadczeń pragniesz w swoim rodzicielstwie?
  • Za czym tęsknisz w swojej relacji z dzieckiem?
  • W jaki sposób chcesz się rozwijać, wzrastać?
  • Co pragniesz dać swojemu dziecku w jego podróż życia?

Rodzice często mówią, że pragną dla swoich pociech tylko dobrego. Jedna z moich klientek bardzo chciała, by jej dziecko było asertywne, odważne, by komunikowało swoje potrzeby, chroniło swoich granic, ale w rzeczywistości czuła, że jej działania wcale nie zmierzają w tę stronę. Przyznała, że sama nie jest asertywna.

Oczywiście, dobre intencje to klucz do rozwoju, do poszukiwania. Nie wystarczą jednak, by działo się to, czego pragniesz. Zatem jeśli masz dobre intencje, wyrusz na poszukiwanie drogi, sposobów, strategii, które pomogą Ci w byciu takim rodzicem, jakim chcesz być, w budowaniu wzoru, jaki chcesz by naśladowano. I sprawdzaj.

Co możesz zrobić, gdy Twoje dziecko myśli inaczej, robi inaczej, niż Ty sobie tego życzysz?

Posłuszeństwo dziecka czy dobra relacja?

Z rodzicami podczas wspólnej pracy niemal zawsze odkrywamy, że stosowanie kar nie zbliża rodzica do dziecka, nie wspiera go w rozwoju, nie daje mu wsparcia w sytuacji, w której jest mu i tak już trudno, nie umożliwia też budowania bliskiej, dobrej relacji. Czasem jednak ułatwia życie. Zwykle na krótko. Właśnie dlatego tak ważne jest, by w relacji z dzieckiem uwzględnić upływający CZAS.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak ważny jest każdy Twój dzień z dzieckiem i z nim Twoja interakcja?

To, czy jesteś rodzicem wspierającym czy oceniającym, krytykującym czy towarzyszącym wpływa na to, czy budujesz więź, która pozwoli Ci zachować autorytet rodzica – autorytet, za którym dziecko będzie chciało podążać – czy ów autorytet utracisz.

Działasz tu i teraz – a budujesz teraźniejszość i przyszłość.

Sam możesz zapytać siebie, czy strategia oparta na sile, strachu, celowym sprawianiu przykrości pomoże Ci być bliżej swojego dziecka, gdy to ono będzie dokonywać wyboru, czy jeszcze Cię potrzebuje, czy chce być z Tobą w kontakcie?

Czy to, że jesteś dziś w stanie zmusić dziecko do różnych działań, zachowań, pomoże Ci towarzyszyć mu, kiedy będzie ono nastolatkiem?

Czy to, że zawsze wiesz lepiej, że masz pomysły na każdą sytuację, rozwiązania każdego problemu, a nie słuchasz z uważnością, ciekawością sprawi, że dziecko przyjdzie do Ciebie, gdy będzie Cię potrzebować, gdy będzie kosztować życia i zbierać własne trudne doświadczenia?

To Ty wybierasz, jaką relację tworzysz z własnym dzieckiem. Tak jak małe dziecko uczy się, co je przybliża do innych dzieci i sprawia, że chcą się z nim bawić, chcą z przebywać i dzielić się, tak Ty możesz się rozwijać i uczyć, jak skutecznie wspierać swoje dziecko, jak korzystać z możliwości zrobienia PAUZY, zatrzymania się, jak mniej robić tego, co nie przybliża Cię do dziecka i do Twoich marzeń, a więcej tego, co pozwala Ci dziecku towarzyszyć.

Czasem słyszę: „Ja byłam/byłem karany i wyrosłem na ludzi”. Jak to możliwe? Poziom akceptacji karania rośnie wraz z ekspozycją na kary. Kolejna, piętnasta uwaga w zeszycie, dwudziesta dwója, dziesiąta kara, kolejny szlaban nie robi już na dziecku wrażenia, ale odsuwa dziecko od rodzica. Bywa i tak, że przestajemy znać swoje dziecko, dostrzegamy już tylko pozory, jakimi nas karmi. Jesteśmy oszukiwani – nasze dziecko nauczyło się kombinować, ukrywać przed nami prawdę i często radzić sobie w sposób, którego nie chcielibyśmy dla niego.

Czasem dzieje się odwrotnie – nasze dziecko staje się absolutnie podporządkowanym człowiekiem, nieumiejącym słuchać siebie, komunikować swoich potrzeb i dbać o nie. Jak to wpłynie na jego dorosłe życie? Jakie to ma dla Ciebie – Mamo, Tato – znaczenie?

To Ty wybierasz, ile razy w reakcji na konkretne zachowanie dziecka zamiast po karę, moralizowanie, pouczanie sięgniesz po zabawę, okażesz ciekawość i zainteresowanie.

To Ty wybierasz, czy będziesz jasno komunikować dziecku swoje oczekiwania i czy nauczysz się uważnie słuchać jego innego zdania, okazywać, że jest ono dla Ciebie ważne.

Jak widzisz, nie każdemu udaje się i nie każdy wybiera rodzicielstwo bez kar. Ilu rodziców wybierze karę zamiast zabawy w mycie zębów czy puszczanie statków w wannie?

Czy masz na to siłę? Czy to, jak dbasz o siebie, pozwala Ci być bliżej siebie, bliżej swoich marzeń o rodzicielstwie?

Jeśli masz ochotę budować dobrą relację z dzieckiem, opartą o szacunek i zaufanie i jeśli chcesz może tylko rozważyć dogadywanie się z dzieckiem bez kar i nagród, napisz do mnie. Pomogę Ci poprzyglądać się korzyściom i stratom jakie niosą one za sobą dla Waszej relacji i będzie Ci łatwiej podjąć decyzję. I działać w zgodzie z tą decyzją.

Jeśli czujesz, że zależy Ci na Twojej relacji z dzieckiem, na kontakcie z nim, na tym, by Twoje dziecko chciało przyjmować od Ciebie pomoc, wsparcie, by liczyło się z Tobą, by chętniej współpracowało bez kar i nagród, ale sam nie potrafisz do tego doprowadzić, zapraszam Cię do kontaktu.

 

Twój coach, Wioletta

Daj człowiekowi wędkę, a nigdy nie będzie głodny – czy to możliwe w rodzicielstwie?

Daj człowiekowi wędkę, a nigdy nie będzie głodny – czy to możliwe w rodzicielstwie?

Kiedy myślę o wartościach, o fundamentach w rodzicielstwie, mam przed oczami właśnie ten cytat. Myślę sobie, ile razy w życiu dostajemy rybę, którą jest dla mnie rada, wskazówka, za którą podążamy, ale wciąż możemy nie mieć tej swojej wędki. I kiedy nie możemy zapytać, dostać porady, odpowiedzi od kogoś, nie umiemy jej znaleźć w sobie.

Znaleźć w sobie, nie mam na myśli sięgnięcie bezrefleksyjne po wzorzec, po nawyk, jakiś odruch tzw. intuicję, ale prawdziwie przemyślaną, uświadomioną własną odpowiedź. Po rozwiązanie, które z jakiegoś dla mnie powodu jest bardzo ważne i właściwe tu i teraz.

Czy ja zawsze miałam swoją wędkę? Absolutnie nie!

Jedynym drogowskazem były własne doświadczenia z domu rodzinnego. Wzorce obserwowane i wtłaczane nieświadomie od lat, których wcale  nie chciałam w większości powielać i odtwarzać. Ale jeśli nie masz nic więcej, to ruszasz po książki, bierzesz jak leci, pytasz tu i tam, a potem zostajesz z mętlikiem w głowie.

Myśl miałam jedną: „być idealną mamą”. Dziś uśmiecham się do siebie, kiedy o tym piszę, ale wtedy tak było, wiedziałam, czego nie chcę robić, ale nie bardzo wiedziałam, co w zamian może być lepsze. Wiedziałam, że trzeba coś przeczytać, czegoś się nauczyć.

I tak stawałam się mamą konsekwentną, moje dziecko mnie słuchało, wielu podziwiało, że tak sobie dobrze radzę, a ja byłam prawie pewna, że idę we właściwym kierunku.

Czy też o tym marzysz? Jeśli tak, to koniecznie przeczytaj do końca ten wpis.

niebieski obraz Wiolleta Przenniak-Cołta

Pewnego dnia ze wstydem, ze skruchą przyznałam się sama przed sobą – POLEGŁAM!

To nie stało się od razu, nagle, ale działo się powoli, od narodzin swojego ukochanego dziecka, od  zagubienia, przez kłótnie, kto wie lepiej, kto ma rację, odliczanie do trzech, uprzedzanie o konsekwencjach, twarde stawianie na swoim, przez frustrację, bezsilność, łzy, aż do pytania.

ALE JAK TO? DLACZEGO?

Pamiętam jeden dzień, gdy rozmyślając w kuchni o tym, że coś tu nie gra w tym moim matkowaniu, moja córka szła w moją stronę. Zwykła rozmowa z prędkością kosmiczną przybierała już wrogi, wojenny klimat, a wraz z nim odczuwałam głęboki ból, cierpienie.

NIE TAKA MIAŁAM BYĆ!

NIE TAKA MIAŁA BYĆ MOJA RELACJA Z CÓRKĄ!

GDZIE SIĘ ZAGUBIŁAM?

CO ZAGUBIŁAM?

Było mi trudno, ale tym razem zamiast dalej dowalać sobie w myślach, popatrzyłam na siebie, jak na bliską mi osobę. Zobaczyłam bezradną, zagubioną matkę, bez drogowskazu, bez wędki, ze stertą niszczących przekonań, kiepskich poradników itd. Uznałam swoją porażkę, swój ból i zaczęłam zadawać sobie pytania.

O co mi chodzi? Na czym mi tak naprawdę zależy? Co ja chcę osiągnąć?

Bo ani posłuszne, ani zbuntowane dziecko, ani konsekwentna matka, ani rezygnująca ze swojej roli matka nie dawały uczucia ulgi i satysfakcji. Co dla mnie w tym macierzyństwie jest ważnego?

I odpowiedź ukazywała się jedna, wyraźnie, za każdym razem ta sama.

Zależy mi na BLISKIEJ RELACJI, na zaufaniu.

Pragnęłam, by moje dziecko przybiegało do mnie z tym, co je cieszy, co je martwi, ale czy ja szłam w tę stronę? Nasza relacja, nasza rzeczywistość zdawała się oddalać od tego upragnionego celu.

Głupie poradniki miałam w głowie! A może sięgałam nie po te, co trzeba? Ale skąd wiedzieć, po które trzeba? Głupie rady! Łatwo osądzać, ale skąd samemu wiedzieć, które mi służą, które mogą być dla mnie dobre?

Rozumiecie? Odkryłam, że poległam, potem, że nie miałam swojej wędki, ani swojego drogowskazu.

droga do rodzicielstwa

UPADEK UŚWIADOMIONY

Potem odkryłam, co jest dla mnie najważniejsze!

PODNOSZĘ SIĘ I WYRUSZAM W PODRÓŻ

W tej podróży wiele się wydarzyło po drodze, ale odkąd zbudowałam fundamenty mojego rodzicielstwa, jest o wiele łatwiej. Fundamenty to wartości, które pomagają iść tą drogą, która przybliża mnie do tego, co dla mnie ważne. Wartości rozpisane w konkretne działania, które znajdują odzwierciedlenie w moim życiu. Dzięki czemu wszelkie rady, poradniki, wspaniali ludzie zachęcają do refleksji, ale decyzje i odpowiedzialność za nie biorę już na siebie. Nie dzielę się nią i nie przerzucam na innych. To ja jestem MATKĄ, która wie, dokąd i jaką drogą podąża, nawet gdy czasem się pomyli. Mam swój własny drogowskaz, który daje poczucie bezpieczeństwa, pewności, że wspinam się w życiu po tej drabinie, po której chcę i mam dziś pewność, że jakiekolwiek będą moje dzieci, jakąkolwiek wybiorą drogę, ja idę właściwą drogą. A że napotykam kałuże, dziury, kamienie, złamane gałęzie i różne rodzicielskie troski, już wiem, że to jest wpisane w ludzkie życie. Zarówno radość i cierpienie.

Gdybym miała dać Ci jedną radę, to zacytuję:

„NIE NALEŻY BAĆ SIĘ ZBYT DŁUGIEJ I KRĘTEJ DROGI,

NALEŻY BAĆ SIĘ ZŁYCH DROGOWSKAZÓW” Wiesław Czerpak-Nowina

Jeśli jesteś na mojej stronie, czytasz to, być może jesteś w tym momencie swojego życia, co kiedyś ja byłam. Może masz wiele niepewności i poszukujesz swojej drogi, swoich wartości, swojej siły. Jeśli czujesz, że to dla Ciebie dobry czas i jesteś przekonana, że najwyższa pora zająć się swoimi rodzicielskimi wątpliwościami i troskami, napisz do mnie.

Chętnie pomogę Ci odkrywać, co dla Ciebie ważne, byś jak najszybciej mogła być taką mamą, jaką chcesz i budowała takie relacje z dziećmi, na jakich Ci zależy.

Zapytaj o wolne terminy

  






* Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych.

Zapis udany! Dziękujemy