Dobra intencja rodzica – efekt nijaki

Dobra intencja rodzica – efekt nijaki

Wszystko zaczyna się od miłości, mamy piękne marzenia, plany o szczęśliwej rodzinie, uśmiechniętych dzieciach. Fakt, że rodzicielstwo to sielanka, potwierdzają nie tylko reklamy w mediach, ale i zdjęcia szczęśliwych znajomych wrzucane na portale społecznościowe.

Jak czujemy się, gdy odkrywamy, że u nas aż tak dobrze nie ma?

Że nasze rodzinne życie odbiega znacznie od idealnego?

W rodzicielstwie, jak w ludzkim życiu, jest czas na radość, smutek, cierpienie, zagubienie, odkrywanie, doświadczenie. Dlatego też na spotkaniu porozmawiamy o tym:

– co dzieje się z zaufaniem do samego siebie jako rodzica, kiedy coś idzie nie tak jak sobie życzysz,

– jak to się dzieje, że robienie odwrotnie nie zawsze jest lepsze i nie przynosi oczekiwanych rezultatów,

– dlaczego dobra intencja daje efekt nijaki,

– że w rodzicielstwie nie musi być tak trudno,

– co robi nam płacz dziecka, i jakie mamy z nim obawy i wątpliwości,

– dlaczego tak ważne jest odkrywanie swojej drogi rodzica.

 

Kogo zapraszamy na spotkanie?

Ciebie Mamo i Tato, jeśli:

– chcesz czuć się swobodniej w rodzicielstwie

– potrzebujesz więcej zgody na siebie, na swoje dziecko, na swoje rodzicielstwo

– chcesz odkrywać własną drogę rodzica.

– chcesz czerpać z doświadczeń innych rodziców i dzielić się swoim.

 

25 kwietnia 2019 w godzinach od 11.00 do 13.00 zapraszam Was do kawiarni Pozytywna KAWKA na spotkanie ze mną!

Liczba uczestników: 25 osób
Bilet (rezerwacja): spotkanie darmowe
O udziale decyduje kolejność zgłoszeń!

Zapisy za pomocą wiadomości prywatnej na Facebook do Pozytywna KAWKA lub telefonicznie 690 844 479 do kawiarni.

*grafika autorstwa Pozytywna KAWKA

Chcę jeszcze grać! Nienawidzę Cię!

Chcę jeszcze grać! Nienawidzę Cię!

Telefony, i-pady, różne gry itp. początkowo wydają się ułatwiać rodzicom życie.

Począwszy od aplikacji do liczenia skurczów porodowych, ułatwiającej karmienie dziecka, po różne zabawy, gry dające chwilę wytchnienia, kiedy maluch zajmuje się sam sobą.

Jednak z czasem te sprzęty w ręku małego człowieka budzą niepokój rodziców. Zastanawiają się, czy nie za wcześnie pozwolili z nich korzystać, dlaczego dziecko nie potrafi się samo bawić zabawkami, dlaczego nie chce bawić się z innymi, dlaczego jest takie agresywne itd.

Czasem nie od razu to widzimy, ale dziś powiem Wam, że bywa, iż z tego powodu dom staje do góry nogami w jednym momencie i to nie dotyczy tylko jednej rodziny.

Nie u wszystkich, nie wszędzie, ale sprawdź, co obserwujesz u siebie, u innych, a ja podzielę się z Tobą pewną historią.

 

„Po kilku godzinach obserwowania gry kolegów, grania w gry komputerowe dziecko dostaje szału, napadu agresji. Patrzysz, słuchasz i zamierasz z przerażenia. Zalewa Cię milion trudnych uczuć: szok, zdziwienie, złość, rozczarowanie, bezradność, frustracja… I można by dalej wymieniać.”

 

Skąd zdziwienie u rodziców?

Dziwimy się, bo lubić grać a tak emocjonalnie reagować i agresywnie się zachowywać to dla nas dwie różne sprawy.

Przecież to oczywiste, że dzieci lubią grać.

 

Rodzice, bohaterowie mojej dzisiejszej opowieści, pierwszy raz usłyszeli od swojego dziecka tyle ostrych słów, wykrzyczanych, wzmocnionych uderzeniami z całych sił. Nigdy wcześniej tego nie doświadczyli.

„Głupia jesteś! Głupi, zostaw mnie, odejdź!”

I łup zabawką gdzie popadnie.

Odruchowa reakcja rodzica?

Sami wiecie, po co wielu z nas, ludzkich rodziców, sięga, więc nie będę wymieniać. Powiem Wam tylko, że rodzice z dzisiejszej historii zrobili wielki krok w rodzicielstwie.

Zaufali, założyli, że dziecko jest dobre, że nie radzi sobie z trudnym doświadczeniem, jakim było nieplanowane przerwanie gry.

Matka miała w pamięci to, czego się nauczyła o dziecięcym mózgu, o potrzebie samoregulacji.

Nie, nie było krzyków, kar, pouczeń.

 

Jak w bajce – udało im się. Zatrzymali dziecięce ręce skierowane w ich stronę, powiedzieli o swoich uczuciach, dali znać, że też potrzebują czasu, żeby ochłonąć.

Maluch usłyszał z ich ust, że przypuszczają, jaką czuje złość i zawód, i że mogą go przytulić. A dziecko wtuliło się w rodzica, na którego było już nieco mniej złe.

Wypłakało wszystko to, co było dla niego takie trudne.

Tulenie i łkanie trwało jakby wieki…

 

Kiedy udało się ukoić dziecięcy żal, oswoić rwący potok emocji, dzieciak przystał na propozycję gry w szachy. Do tego z tym rodzicem, na którego był wcześniej bardziej wściekły.

Z każdą chwilą podejmował działania mówiące: „jesteś dla mnie ważny, mam nadzieję, że naprawię jakoś tę naszą relację”.

Może zastanawiacie się, co to było. Powiem Wam: buziaki, dawanie forów, przytulanie, głaskanie, wybranie na partnera do gry.

 

Ale to nie koniec historii!

 

Kiedy wszyscy czuli się dobrze, podjęli temat. Każdy wyraził to, co czuje.

Rodzice przyznali, jak źle było im słuchać tych wyzwisk i że w najtrudniejszych emocjach można powiedzieć, co się czuje, nawet, że ma się ochotę rodzica zbić, nakrzyczeć na niego. Można to powiedzieć, ale nie wolno tego robić. Pod żadnym pozorem. Bo mama i tata nie lubią, gdy się ich tak traktuje i nie chcą agresji w swoim domu wobec nikogo.

 

Czy dziecko przeprosiło?

Tak, ale samo z siebie. Kiedy poczuło, że jest gotowe, powiedziało: „Już się dogadaliśmy, przez zabawę”.

 

Jestem szczęśliwa, że tak pięknie skończyła się ta historia.

Zaufanie, szacunek, uważność na to, co pcha człowieka do takich działań, dobry wzór – ale w praktyce, nie tylko w teorii – pomoc w wyregulowaniu niedojrzałego jeszcze u dziecka układu nerwowego, to wszystko pomogło, by ta trudna sytuacja dobrze się skończyła.

Kochani! Da się!

Ale trzeba wierzyć, że jesteśmy ważni dla drugiego, małego człowieka, nawet, gdy jego słowa i czyny chwilowo do tego nijak się mają.

 

Czy wystarczy znać receptę, wiedzieć, co robić, gdy dziecko Cię obraża? 

Jestem pewna, że nie, bo wielu z nas to wie, a i tak oczekiwane zachowanie nam nie wychodzi, nie udaje nam się zareagować tak, jakbyśmy chcieli.

Trzeba znacznie więcej. To więcej jest w nas, ale by mieć do tego dostęp, potrzebny jest czasem drugi człowiek, czasem większa świadomość siebie, swoich potrzeb w trudnych sytuacjach, by móc działać tak, jak chcę.

 

Zastanawiasz się, czy wysokie technologie mają wpływ na rozwój dziecka?

Zadajesz sobie pytanie, kiedy kupić dziecku i-pada albo telefon? Chcesz wiedzieć, które zabawki są odpowiednie dla malucha?

Zapraszam Cię na spotkanie z Magdaleną Wilk-Konieczną – terapeutą wczesnej interwencji logopedycznej i terapeutycznej, specjalistą terapii neurobiologicznej.

Cyklicznie prowadzi ona wykłady w Szkole Rodzica Plus , a także w Szkole Rodzenia Miś Kuleczka.

 

Jeżeli chcesz poczytać i przybliżyć się do rozpoznawania potrzeb, wspierania w trudnych sytuacjach, polecam książkę  „Dogadać się z dzieckiem. Coaching, empatia, rodzicielstwo. Porozumienie bez przemocy” Joanny Berendt i Magdaleny Sendor.

Jeśli uważasz, że warto podzielić się tym artykułem, udostępnij go na swoim profilu na Facebooku!

8. Targi Silesia Bazaar Kids

8. Targi Silesia Bazaar Kids

Już 14 kwietnia będzie miało miejsce wyjątkowe wydarzenie – Ósme Targi SILESIA BAZAAR Kids! To w ich trakcie będziesz mieć okazję posłuchać specjalistów z różnych dziedzin, spędzić czas z innymi rodzicami oraz wziąć udział w licznych atrakcjach przygotowanych dla całej rodziny. A czego będą dotyczyć prelekcje?

Jak rozróżnić potrzeby od zachcianek?

Zastanawiasz się, czy Twoje dziecko płacząc, chce na Tobie coś wymusić? Nie wiesz, czy powinnaś reagować na płacz za każdym razem? Zewsząd słyszysz na ten temat sprzeczne informacje? Koniecznie przyjdź na spotkanie z certyfikowanym coachem Wiolettą Przenniak-Cołtą! Dowiesz się na nim, jak rozróżnić potrzeby dziecka od jego zachcianek oraz jak reagować na płacz, nawet, gdy zewsząd będziesz słyszeć „wymusza, wejdzie Ci na głowę, manipuluje Tobą”.

Spotkanie odbędzie się o godzinie 11, z kolei między 13 a 14 będziecie mieli okazję do indywidualnych konsultacji z coachem. W tym czasie będziecie mogli zwrócić się do niej z wątpliwościami, które pragniecie omówić.

Nie zabraknie również wskazówek na temat przygotowania do porodu. Będzie tam też Joanna Bomba, certyfikowany doradca noszenia dzieci w chustach, instruktor masażu Shantala w Szkole Rodzica PLUS.

Wydarzenie jest bezpłatne!

Więcej informacji na ten temat, znajdziesz tutaj: Silesia dzieci.

To co?

Widzimy się 14 kwietnia na Stadionie Śląskim w Chorzowie! 😊

Mikołajowy wieczór

Mikołajowy wieczór

Chcesz wiedzieć, jak minął mi mikołajkowy wieczór? Jeżeli tak, to z pewnością podzielę się z Tobą kawałkiem rodzicielstwa plecionego miłością i frajdą! 

Kiedyś myślałam, że Święty Mikołaj musi być duży, z wielkim brzuchem, wielką brodą i niskim głosem. No i oczywiście: z reniferami.
Tego roku przeszkód nie brakowało, brak czasu, brak Mikołaja, brak torby itd. No, ale skoro mówię Wam, że rodzicielstwo ma być plecione miłością i radością, szukałam inspiracji w codziennym życiu.

Znalazłam! Mikołaj się przecież spieszy!

Przygotowałam kartki z kolorowanki, by mikołajkowa impreza trwała trochę dłużej i żeby rosło napięcie. Podmieniłam nawet zdjęcie w telefonie na zdjęcie św. Mikołaja. I wiecie co? To on pisał do mnie sms-y. Wszyscy byliśmy w szoku, że wyświetliło się nam jego zdjęcie i że to on sam do nas napisał. Po kolei informował nas, co mamy zrobić, jakie zadania przed nami. Były zatem i przysiady, i piosenki, i szukanie listów z zadaniami pod poduszką.

Oj, działo się, dzieciaki biegały, szukały i tak radośnie zaczął się wieczór. W jednym z sms-ów napisał nasz Św. Mikołaj, że nie zdąży być wszędzie, ale po wykonaniu zadań uda nam się znaleźć jego cząstkę.
Co to jest? Ktoś krzyczy „może ubranie?!” No właśnie!

I okazało się, że w kolejnej wiadomości poprosił: „wybierzcie spośród dorosłych najsłodszą, największą, najmilszą istotę i ona będzie moim posłannikiem”. Dzieciaki przekrzykiwały się: „mama”, „tata”, „ciocia”, a my z radością dowiadywaliśmy się, jacy to jesteśmy słodcy i mili.

W ten sposób spełniło się moje marzenie, zostałam mikołajkową posłanniczką.

To, co działo się później, już trudno opisać, ale dzieciaki mówiły wierszyki, odpowiadały na trudne pytania i z niecierpliwością odczytywały podpisy na prezentach. Cóż, była okazja do przeżywania, budowania relacji, a kawa i herbata naprawdę smakowały inaczej. Chcę Wam powiedzieć, że nie było idealnie, ale wspaniale!

Czy na bogato? 
Nie wiem, bo były gluty, którymi bawiliśmy się wspaniale, bo stawały się żmijami, misiami, myszkami i samolotami. Była nawet zabawka, która zepsuła się zanim została zmontowana, (jak ja takich nienawidzę!), ale co tam, to była okazja, by Tata wyjął swoje śrubokręty i pośpieszył na ratunek. Na koniec wieczoru furorę zrobiły stare, sprawdzone klocki.

Cała ekipa szczęśliwych dzieciaków zatonęła w wielkim budowaniu, a kiedy wieczór dobiegał końca, jeden z kolegów, idąc do domu, rzucił na pożegnanie „pa, mordeczki”. Wyobrażacie sobie, jak było radośnie i wspaniale?! Humor nam dopisywał! 🙂 Wszyscy śmialiśmy się i cieszyliśmy. Taki wieczór na zawsze zostanie w serduszkach naszych i dzieci.

A kto wie? Może komuś z Was spodoba się ten pomysł i zechce go wykorzystać w przyszłym roku?

Mikołajowa Posłanniczka

Szkoła Rodzica PLUS

Szkoła Rodzica PLUS

Dla kobiet w ciąży i rodziców dzieci w wieku od 0-3 lat.

Pierwsza ciąża jest wyjątkowym czasem, mamy wówczas czas tylko dla siebie i rozwijającego się dziecka. Taki czas, jak napisała do nas Małgosia, absolwentka szkoły rodzenia, „jest dany nam w życiu tylko raz”. Czy masz ochotę wykorzystać ten czas i przygotować się jak najlepiej na nadejście małego człowieka? Jeśli tak, to oprócz szkoły rodzenia, weź udział w Szkole Rodzica PLUS. (więcej…)

Zapytaj o wolne terminy

  






* Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych.

Zapis udany! Dziękujemy